Lawinowy wzrost cen, monopolistyczne praktyki, ograniczenia dla gmin? To kilka najważniejszych haseł z jakimi spotykamy się, gdy mowa o działaniu RIPOKów na Dolnym Śląsku. Połączenia regionów – optymalnie do jednego – domaga się część gmin tego województwa. Czy to jest realne?

Na posiedzeniu Komisji Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przy Sejmiku Województwa Dolnosląskiego we wtorek 17 lipca spotkali się zwolennicy utworzenia jednego regionu wraz ze zmianami i aktualizacjami Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami dla Województwa Dolnośląskiego na lata 2016-2022. Spotkali się także przeciwnicy tego przedsięwzięcia.

Między gminą a RIPOKiem

Skąd pomysł na tworzenie jednego regionu i zmienianie WPGO? Odpady z gminy mogą trafić tylko do konkretnych RIPOKów w regionach. Na Dolnym Śląsku regionów jest sześć. Wybór dla gmin zazwyczaj jest w tej sytuacji żaden, a RIPOK może czuć się na swoim terenie niczym monopolista. Jest to tym łatwiejsze, ponieważ w Wojewódzkich Planach Gospodarki Odpadami określono maksymalne ilości odpadów, które można przetworzyć, natomiast samych odpadów zazwyczaj wytwarzamy więcej. Efekt? Jasno określił to Związek Samorządowców Polskich – Taka sytuacja powoduje, że RIPOKi często mogą dowolnie kształtować poziom cen, gdyż i tak trafią do nich odpady z danego regionu, których jest po prostu więcej. Czasem gmina jest zmuszona do dostarczenia swoich odpadów do bardziej oddalonego i droższego RIPOK pomimo, iż bliżej (ale w innym regionie) znajdować się może tańszy. – czytamy w oświadczeniu ZSP.

Które gminy chcą zmian i dlaczego nie wszystkie?

Wnioskującymi o zmiany w WPGO dolnośląskimi gminami są: Udanin, Strzegom, Środa Śląska, Dobromierz, Kostomłoty, Kobierzyce, Malczyce, Miękinia, oraz Wisznia Mała. Przedstawiciele tych gmin najbardziej odczuwają brak konkurencyjności w RIPOKach. Znajdują się one w obrębie północno-centralnego regionu gospodarki odpadami, mieszka tu około 30% mieszkańców całego województwa (region obejmuje także Wrocław). Trudno dziwić się protestom gmin, ponieważ oferty zagospodarowania odpadów zmieszanych mają najwyższe w kraju i sięgają poziomu 420PLN/Mg.

Małopolska, aktualizując Plan Gospodarki Odpadami, w marcu poprzedniego roku zniosła podział na regiony. Stworzyła w ten sposób jeden region wspólny, dla całego województwa i dzięki takiej decyzji ceny na RIPOKach ukształtowały się na poziomie od 210-250 zł/Mg. Można zatem twierdzić, że wprowadzenie wnioskowanych przez gminy zmian jest realne.

Nie wszystkie gminy z Dolnego Śląska mają na to ochotę. Okazuje się, że po pierwsze korzystają z instalacji, które są gminne – a więc nie mają problemu z dyktatem ceny. Mało tego, są w trakcie realizacji inwestycji w tym zakresie, które finansowane są ze środków unijnych i najzwyczajniej obawiają się, czy jakiekolwiek ingerencje w WPGO nie zablokują dopływu gotówki. Po trzecie – obawiają się, że w zjednoczonym regionie ceny wzrosną dla wszystkich za miast maleć.

Czy będzie konsensus?

Na tym spotkaniu na pewno nie rozstrzygniemy tego problemu. Ono dopiero otwiera dyskusję i jest początkiem pewnej drogi – zaznaczała wielokrotnie w czasie posiedzenia dr Ewa Rzewuska przewodnicząca Komisja Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wtórował jej radny Marek Dyduch, który z całą siłą podkreślał, że dopiero w kolejnych latach, w tworzeniu nowego WPGO można rozważyć i poddać wnikliwej analizie problem, a potem ewentualnie go uwzględnić. Nieco bardziej przychylny był radny Patryk Wild – Pragnę zauważyć, że na samym początku tworzenia WPGO byłem przeciwny podziałom na regiony – zaznaczył na początku. Następnie w znacznej mierze przychylił się do argumentów, które przytaczały gminy wnioskujące, reprezentowane przez adwokat Katarzynę Wolny-Tomczyk, jednak dodał, że rozpoczynanie tego procesu na trzy miesiące przed wyborami nie ma sensu, ale na pewno do tematu trzeba wrócić zaraz po wyborach. Bartosz Małysa, Prezes Zarządu miejskiej spółki Ekosystem podkreślił w tej dyskusji, że plany mają to do siebie, że gdy zawodzą, należy je zmieniać i dodał – co zdaje się niezwykle ważne z perspektywy czasu – że konsultowanie WPGO i procowanie nad nim, to była praca oparta na przypuszczeniach, a dopiero lata funkcjonowania zweryfikowały ten plan.

Wiemy, że na pewno temat jeszcze powróci. Możemy być pewni, że powróci po wyborach samorządowych i będziemy bacznie go śledzić.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież